Kiedy zagłębiamy się w fascynujący świat intymności, odkrywamy pewne zjawiska, które bywają równie zagadkowe jak tajemnice starożytnych cywilizacji. Jednym z nich jest enigmatyczny, a wręcz legendarny aspekt kobiecej rozkoszy. Mowa o squirtingu — często określanym jako kobiecy wytrysk. W poniższym tekście odpowiadamy, jak kobieta może doświadczyć tej przyjemności.
Fenomen kobiecego wytrysku
Ejakulacja to nie tylko domena panów. Choć dla wielu osób może to być pewnego rodzaju zaskoczeniem, również kobiety mogą doświadczyć wytrysku. W przypadku pań jest on często określany jako squirting lub po prostu żeńską ejakulacją. Nie są to żadne mity, a fakty potwierdzone badaniami, które jednoznacznie dowiodły, że damska ejakulacja istnieje. A więc ten ekscytujący moment jest w zasięgu możliwości praktycznie każdej pary. Oczywiście panie, rozkoszując się same ze sobą także mogą tego doświadczyć.
Warto teraz zastanowić się, czym dokładnie jest kobiecy wytrysk. Mówiąc ogólnie jest to sytuacja, w której cewka moczowa kobiety wydala płyn w trakcie seksu. Może to się wydarzyć w momencie maksymalnego podniecenia, ale niekonieczna jest tu obecność orgazmu.
Gdy już ustaliliśmy fakty, czas przejść do sedna. Zastanówmy się, jak można doprowadzić do kobiecego orgazmu. Dla wielu — nawet wyrwanych entuzjastów zabaw łóżkowych — sprawa ta bywa dość niejasna.
Magiczna struktura kobiecej intymności kluczem do sukcesu
Większość z nas słyszała o punkcie G określanym często mianem świętego Graala kobiecej ekstazy. Istnieją badania, które dowodzą, że stymulacja tej struktury może skutkować kobiecym wytryskiem. Stymulację tego miejsca można urozmaicić, sięgając po wibrator punktu G — tym samym sprawić, że słynny kobiecy orgazm stanie się realną obietnicą.
Poszukiwania tego magicznego punktu na ciele kobiety, warto rozpocząć od krótkiej lekcji anatomii. Mianowicie punkt G znajduje się na przedniej ścianie pochwy, około 5-7 centymetrów od jej wejścia.
Świadomość obojga partnerów
Jeśli kobieta zamierza doświadczać tej błogiej chwili w towarzystwie partnera, dobrym pomysłem może być wcześniejsza rozmowa obojga. Niektórzy mężczyźni są w szoku, gdy już obserwują kobiecy wytrysk.
Z tego względu warto ze swoim partnerem porozmawiać — otwarcie mu zakomunikować, że ma się ochotę oddać rozkoszy, zapominając o wszelkich hamulcach. Zapytać o jego zdanie. W znakomitej większości przypadków pytanie to spotka się z aprobatą partnera. Pomijając fakt, czy squirting jest jego zasługą, będzie on na pewno zadowolony, widząc, że jego partnerka osiąga prawdziwe wyżyny rozkoszy.
Stopniowanie emocji
Przygotowania do kobiecej ejakulacji wymagają dużej cierpliwości i odpowiedniej ilości czasu. Tutaj gra wstępna powinna stanowić prawdziwą wielotomową opowieść, w której nikt nie wyczekuje z niecierpliwością finału. Przeciwnie. Można wręcz powiedzieć, że tutaj wędrówka jest celem samym w sobie.
Jeśli kobieta zamierza robić to z partnerem, ten powinien subtelnie pieścić każdą kobiecą strefę erogenną — zaczynając od tych — nazwijmy to, dystalnych — stopniowo przechodząc do tych, które są źródłem największej rozkoszy. Oboje partnerów musi wiedzieć, że tym razem w centrum uwagi jest pani.
Łechtaczka i punkt G w roli głównej
Wspomnieliśmy wyżej o kluczowej roli punktu G w poszukiwaniach kobiecego wytrysku. W większości przypadków pełni on ważną rolę, ale najlepiej jest postawić na komunikację z partnerką — niech to ona wskaże, które miejsca sprawiają jej największą rozkosz.
Jeżeli chodzi o punkt G, twierdzi się, że w jego okolicy jest zlokalizowana struktura określana potocznie mianem żeńskiej prostaty — mowa o tzw. gruczołach przycewkowych. Ich stymulacja sprawia, że produkują one płyn przypominający nieco swoim charakterem męski ejakulat. Ten właśnie płyn uczestniczy w squirtingu.
Stymulacja gruczołów przycewkowych może powodować uczucie parcia na pęcherz. Tym samym wywoływać u kobiety naturalną reakcję przeciwstawiającą się temu odczuciu.
Jak doprowadzić do kobiecego wytrysku? (podsumowanie)
Podsumowując, kobiecy wytrysk — albo konkretniej, droga do niego — przypomina bardziej maraton, aniżeli sprint. Jeszcze raz podkreślmy: kluczowa jest tu szczera komunikacja i świadomość tego, co może się wydarzyć. Warto więc dobrze przygotować się do tego typu doznań.



